Minęło kilka dni. Codziennie przychodziłam do strażnicy przy bramie i pod przykrywką ,,kontroli'' sprawdzałam czy Yukio przypadkiem nie wrócił. Niestety nie było po nim ani śladu. Niech on wreszcie wróci... Nie żebym się o niego martwiła, po prostu ledwo sobie dawałam radę z tym wszystkim... No dobra, troszeczkę się martwiłam. Ale niech on wreszcie wróci, no proszę... Ech. Siedziałam właśnie w oberży nad obiadem. Lubiłam tu jeść, miałam pewność, że będzie smaczne jedzenie. Gdy sama próbowałam gotować co drugą rzecz przypalałam... Kiedy skończyłam jedzenie, postanowiłam zapolować. Wszystkie ważne rzeczy zrobiłam, nie powinno być problemu. Zresztą, nie zniknę na długo... *** Przemierzałam las z łukiem w jednej, a strzałą w drugiej ręce. Przed chwilą wyszłam z punktu zero, więc musiałam być ostrożna. Nie zamierzałam się wpakować pod stado Pożogarów... Po chwilo marszu dostrzegłam między drzewami połysk metalu. Ukucnęłam w krzakach, skradając się bliżej. Mechpard. Ma zwykle ...
Komentarze
Prześlij komentarz