Posty

Wyświetlam posty z etykietą Qennie

Od Qennie cd Matt'a

Jak zwykle, nie miałam, chęci wracać do gildii. No może mam tam chatę i jeszcze parę innych, ale tam jest nudno. Tutaj jest tak wiele możliwości spędzenia czasu. To poćwiczyć, poleniuchować bądź też znaleźć coś ciekawego jeszcze. Tym razem zasnęłam gdzieś na drzewie. No cóż, zbyt nawet nie pamiętam, co poprzedniego dnia robiłam. Obudziłam się z nie spokojnego snu, gdyż słyszałam jak, pode mną ktoś mówi, w nieznanym mi języku. Spojrzałam na dół, tak aby nie zlecić, na nich i aby nie odkryć, swojej obecności. Mogłam dojrzeć, iż idzie ich grupka, a w jakimś dziwnej klatce mają jakieś osobniki, a może i zwierzęta. Musiałabym zejść i się przyjrzeć bardziej. Na razie to poczekać muszę, choć mogę też użyć wiatru, aby mi pomógł. Musiałam jedynie się skoncentrować na nim, na jego przepływie przez moje ciało, oraz tym jak staje się powietrzem. Udało mi się, Wylądowałam nieopodal tak cichutko, że nikt by nie usłyszał, po czym poruszyłam nieco drzewami. By nie spostrzegli, mnie. Nie chciałam, w...

Od Matt'a cd Qennie

Następnego dnia ewidentnie wstałem lewą nogą. Już od samego rana miałem zły humir i chodziłem nerwowo w kółko po całym domu. Nawet Filippo, który jak zwykle zwalił mi się na chatę miał mnie powoli dość. - Matt, możesz w końcu łaskawie ogarnąć swoje cztery litery i usiąść w jednym miejscu? - spytał zirytowany, kiedy kolejny raz go minąłem. - Denerwujesz mnie! - To moje mieszkanie, jak ci coś nie pasuje, to wracaj do siebie, tam są drzwi - przewróciłem oczami, wskazując na wyjście z domu. Mój kuzyn westchnął i wstał z kanapy, na której się rozłożył. - O co ci chodzi? - spytał cicho. - To ma związek z tą twoją laską, z którą ostatnio spędzasz tyle czasu? - Nie - stwierdziłem szybko. - Może po prostu mam gorszy dzień. Chodźmy coś porobić. Z tą myślą ruszyłem do drzwi. Wiedziałem, że za mną pójdzie, zawsze to robił. Zresztą... Przecież chyba nie zostałby sam w MOIM domu, co nie? Gdy tylko wyszliśmy obaj z domu, zakluczyłem drzwi. - To gdzie zamierzasz iść? - spytał mój ukoch...

Od Qennie cd Matt'a

Kiwnęłam głowa. Przecież można to załatwić mocą. Chyba, że nie wszyscy mają odblokowaną moc. To by się w sumie zgadzało. Chłopak podał mi kilof i ruszyłam za nim. Kilof nie był, jakiś ciężki, chyba że jednak był, ale nie odczuwałam tego. To ci zagwozdka. Zerknęłam na innych, czy to dziewczyna, czy to chłopak nieśli te kilofy, jakby nic nie ważyły. To jest ciekawy szczegół. Ciekawe czy inne przedmioty są też takie. Może, będzie trzeba to sprawdzić. Doszliśmy do jakiegoś nieco zatłoczonego miejsca, poczułam świst powietrza, więc się tam skierowałam. Matt chciał coś dodać, jednak nazbyt byłam skupiona, aby go słuchać. Zajęłam się na czymś zupełnie innym. Ciekawiło mnie jeszcze to, czego nie odkryłam, było tego całkiem sporo, ale mimo to wciąż mało. Było tu tyle rozmaitych miejsc, może nawet pod wodą jest coś ukryte, jakiś bonus, a może potwór do pokonania. Tak, wbić wyżej i zostać zwycięzca rankingu. Ten cały ranking, muszę wejść wyżej, może dzięki temu odkryje coś, czego inni jeszcze n...

Od Matt cd Qennie

Spojrzałem za znikającym w wodzie stworkiem. - Cześć, Qennie - odezwałem się, trochę zły na siebie, że go przepłoszyłem. - Co to było? - Kaghi - odparło dziewczyna i opowiedziała mi co nie co o tych istotkach. Pokiwałem głową, na znak, że rozumiem. Ta dziewczyna mnie zadziwiała. Tyle wiedziała o tym świecie, świetnie walczyła... Ciekawe, który miała level? Co do tego, że wyższy ode mnie, nie miałem wątpliwości. Będę musiał trochę podexpić w przerwach od pracy. Albo przeczytać w końcu ten bestiariusz i spis terenów. Może pokuszę się nawet o jakąś misję? Kaghi znów wynurzyły się w zasięgu wzroku. Zastygłem w bezruchu, wpatrując się w nie zafascynowany. Tym razem jednak nie podeszły bliżej. Panowało niezręczne milczenie. W końcu zdecydowałem się je przerwać: - Chyba powinienem już wracać, mam jeszcze trochę pracy dzisiaj. A ty? Nie masz nic do zrobienia? - spytałem. - Jestem szpiegiem, moja praca w dużej mierze polega właśnie na sprawdzaniu ilości przeciwników w okolicy. Tu, jak wida...

Od Qennie cd Matt'a

Zeszłam z góry, gdy był odpowiedni czas na to. Ruszyłam do domu, akurat był niedaleko. Wzięłam szybki prysznic, zjadłam coś i wybyłam z domu na świeże powietrze. Tym razem wybrałam się do zatoki Kavo. Zdjęłam buty i odłożyłam je na bok, aby sobie pomoczyć nogi w tym błękitnym niebie. Moje określania są różne i czasem nieco mylące dla niektórych, jednakże lubię tak nazywać to miejsce. Usiadłam na kamieniu i dalej moczyłam stopki, nieco się w niej bawiąc. Idealna do pływania oraz patrzenia na horyzont. Padają tutaj piękne cienie, idealne na magów wody, choć powietrzem też można tutaj się świetnie bawić. Ciekawe czy można by połączyć ze sobą różne żywioły, ciekawe co by z tego wyszło. Przez cały czas sobie siedziałam i patrzyłam na wodę, chlapałam nią trochę. Pewnie, gdybym z rodzeństwem znalazła takie świetne miejsce, to bym się z nimi bawiła do białego rana. Dawno ich nie widziałam, choć przynajmniej nikt mnie nie ściga. Mam spokój i ciszę. Położyłam się na murku i zamknęłam oczy, roz...

Od Matt'a cd Qennie

Kątem oka dostrzegłem, że Qennie wyskakuje przez okno. Chciałem ją zawołać, albo pobiec za nią, ale coś wielkiego popchnęło mnie na stół. Poczułem jak ulatuje mi z płuc powietrze, gdy odbiłem się od blatu i wylądowałem na podłodze. Zrobiło mi się ciemno przed oczami. Tak to jest, jak ma się pierwszy level, haha... Na czworaka odsunąłem się kawałek. Ta banda nie wyglądała na takich, którym można przemówić do rozsądku. Rzuciłem jeszcze okiem na zrozpaczonego karczmarza i przemknąłem pod ścianą do wyjścia. Kiedy odetchnąłem świeżym powietrzem zacząłem się rozglądać za dziewczyną. Obszedłem dookoła cały budynek, ale musiała już być dość daleko. Zrezygnowany wróciłem do swojego mieszkania. - Jak tam ,,randka''? - spytał wylegujący się na moim łóżku Filippo. - Co ty tu robisz? - spytałem, wzdychając. Ja naprawdę czasem nie mam do niego sił. - Czekałem aż wrócisz i mi wszystko opowiesz - wyszczerzył się, przesuwając się trochę, by zrobić mi miejsce. Przewróciłem oczami, prychając,...

Od Qennie cd Matt'a

Jedzenie było naprawdę dobre. Miałam skoczyć na arenę sobie powalczyć albo dokładniej poćwiczyć swoje umiejętności. Bo najwyższy czas. Nie wiem, ile tam siedzieliśmy. Niezbyt, się jakoś spieszyło, aby cokolwiek zrobić. W pewnym momencie zaczęła się jakaś rozróba, dlatego, nawet gdy Matt się wtrącił, zwiałam przez okno. Westchnęłam, bo lepiej zwiać niż się w to wszystko wtrącać, przecież to aż niebezpieczne. Stracić swoich punktów nie chce. Mimo wszystko ruszyłam w góry vesma. Lubię tamtejszy powiew wiatru. Jest przyjemny, jako iż władam nad powietrzem, to polubiłam tamtejsze powietrze, jeszcze bardziej. *** Przeszłam przez dżunglę (tak nazywam niekiedy las). Po czym musiałam zacząć się wspinać na szczyt. Może znowu się wzniosę. Fajnie czuć tam jakby się latało, jednakże trzeba też wiedzieć, kiedy się mocno trzymać. Choć wciąż jestem na niskim poziomie w tkaniu powietrza, to zawsze mogę spróbować się czegoś nauczyć. To miejsce jest tego warte, gdyż praktycznie nikt się tu nie ut...

Od Matt'a cd Qennie

Kelner podał jedzenie. - Może mi coś o sobie powiesz? - zagaiłem - Co tu dużo mówić - mruknęła. - Lepiej ty mi powiedz, jesteś włochem? - Zgadza się, certo, signora - przytaknąłem zadowolony. -Jestem Matteo Serbelloni, choć tutaj w grze, Matt. Pochodzę z Salerno. Ten gracz, któremu pomogłaś w walce, Albero to tak naprawdę Filippo, mój kuzyn od ojca. Może zdradzisz mi chociaż, gdzie się nauczyłaś tak walczyć? - Ćwiczyło się trochę, już tu jestem całkiem długo - wzruszyła ramionami i wróciła do jedzenia. Sam spojrzałem na swoje spaghetti. Uwielbiam je. Do tego aż mi się przypomina dom. Włochy... Mam nadzieję, że uda mi się tam jeszcze wrócić. Pewnie moi rodzice za mną tęsknią. I, ech, będę musiał powtarzać klasę, a studia to nie przelewki. <Qennie? Wybacz za ten bezwen. :c > Dopisek Leading Light'a: Tak tylko przypominam, że nie przyjmujemy opowiadań 18+. Nic nie mówię, po prostu o tym pamiętajcie. ;)

Od Qennie cd Matt

- Czemu by nie - powiedziałam, po czym zbliżyłam się do chłopaka, aby szepnąć mu coś do ucha. - Może później wpadniesz do mnie - dodałam, przygryzając jego płatek ucha. Odsunęłam się trochę, aby go poczochrać i wejść do domu. Zamknęłam drzwi, wejściowe, po czym ruszyłam do swojego pokoju. Potrzebowałam, czegoś ma zmianę. Wygodnego i, abym była gotowa do walki o każdej porze. Założyłam standardowo spódniczkę z suwakami, do tego crop top. Na udzie umieściłam pasek, z paroma drobiazgami. Na stopach miałam koturny, z małymi łańcuszkami. Wzięłam także rękawiczki bez palcy, do tego trochę błyskotek, makijaż. Odpowiednio ułożone i gotowe włosy. W domu mam wszystko to, czego inni nie mogą mieć. Sekret w tym, że mam dojścia, a dokładniej, że sekret. Ruszyłam do kuchni, aby znaleźć to, co miałam okazję znaleźć. Była to mieszanina dwóch różnych napoi, jeden to wzmocnienie drugi energia. Choć i tak mam tego w sobie sporo, to ten smak jest taki słodki i chce się go więcej. Można rzec, że uzależn...

Od Matt'a cd Qennie

Idiota. Po co za mną w ogóle przylazł? Wybiegłem z krzaków mu pomoc. Jednocześnie, zauważyłem, że monstrum podnosi się, by go uderzyć. - Filippo! - krzyknąłem ostrzegawczo. Qennie równie przystąpiła do walki. W kilka minut pokonała robota. Dziewczyna poszła się umyć po walce, a ja podeszłem do kuzyna. - Możesz mi to wyjaśnić!? - warknąłem. - Zmarwiłem się, że tak długo cię nie ma i poszedłem cię szukać... Ten robot zaszedł mnie od tyłu - spojrzał na mnie z miną zbitego psa. Westchnąłem, a on się głupio wyszczerzył. - Powiedziałbyś lepiej, co to za laska- zasugerował. Zignorowałem go i podeszłem do miejsca gdzie stwór umarł. Leżało tu 12 Yangów, jakieś wyszczerbione i nieużyteczne żelaztwa i słaba miksturka szybkości. Wziąłem pieniądze i eliksir i ruszyłem w stronę strumienia. - Qennie, podpłyń tu - poprosiłem niepewnie. Dziewczyna wynurzyła się z wody. Speszony odwóciłem głowę, czując, że lekko się czerwienię. Filippo, cały on, wgapiał się w nią rzecz jasna. Posłałem mu ostrz...

Od Qennie cd Matt'a (+16)

Szatyn o ciemnobrązowych oczach. Ciekawe co z tego wyniknie. Matt, pasuje mu to imię. Podparłam się na łokciach, aby po chwili się nieco unieść do siadu. Patrzyłam przed siebie, przez dłuższą chwilę. Słyszałam szum oraz nieopodal jakby ktoś walczył. Korciło mnie, aby tam pójść i sprawdzić kto się z kim mierzy. Uśmiechnęłam się chytrze, po czym przygryzłam wargę. Odwróciłam się do chłopaka, aby nieco się nad nim nachylić. Pysznie wyglądał, pewnie pod tymi ubraniami też jest pyszny. - Matt, może ruszysz się i pójdziesz, zobaczyć ze mną kto walczy. - mruknęłam kusząco. Lubię łatwe osoby, nie muszę, się aż tak starać. Chciał coś powiedzieć, jednak mój palec wylądował na jego wargach. Od razu znalazłam się na jego biodrach, siedziałam okrakiem. Miałam chęć na drobne igraszki, ale ciągnęło mnie do afery, którą można było wyczuć w powietrzu. Nachyliłam się nieco, aby przygryźć jego dolną wargę. Zawsze robię, co mi się podoba, a że taki chłopak mi się trafił to, aż szkoda nie skorzystać z ni...

Od Matt'a cd Qennie

- Hej, Filippo! - zawołałem kuzyna, stojącego przy jakichś dwóch dwudziestolatkach. Po jego minie domyślałem się, że i tak nic nie wskóra. - Chodź, zobacz coś. Posłał mi zdegustowane spojrzenie, ale posłusznie podszedł. Hah, kumpel ważniejszy. Wskazałem na plakat przede mną. - Co ty na to? - spytałem z uśmiechem. Przyjrzał się ulotce. - ,,Netting End'' - przeczytał na głos tytuł. - Brzmi fajnie, wchodzimy? - Jasne - powiedziałem i przybiliśmy sobie piątki. *** - Jesteś gotowy? - spytał Filippo przez komunikator głosowy. - Nie, czekaj, nie mogę otworzyć tego głupiego pudełka - warknąłem. - A próbowałeś nożyczkami? - zaśmiał się, idiota jeden. - Są na stole... To tak daleko... Ja już usiadłem - zajęczałem błagalnie. - Wstawaj, nie mamy całego dnia, tworzymy tylko postacie i idziemy na pizzę.  Westchnąłem i wstałem. Moje biedne skatowane podróżą do stołu i z powrotem nogi. A wszystko przez tego głupka... No i też trochę dla tego, że opakowanie było za mocne. ...

Od Qennie do ktosia

Siedziałam na gałęzi wysoko na drzewie. Jakoś mogłam się na nim utrzymać, choć było to dość nudnawe. Po zamknięciu oczu mogłam spokojnie oddać się tej przyjemnej ciszy. Po otwarciu oczu miałam idealny widok na Górę Vesma. Jakby czekała na mnie, mały uśmieszek się wdarł na me usta, aby następnie zastąpić go poprzeczna kreska bez wyrazu. Widziałam osoby, jednak wciąż coś nie dawało mi spokoju. Tak jakby to miejsce czegoś ode mnie oczekiwało. Czekało na właściwy moment, aby coś uczynić. Tutaj tkwi problem, gdyż nie wiem w czym. Chmury układały się w rozmaite wzory i kształty. Zmęczona już tym wszystkim ruszyłam swoje cztery litery, aby zejść z drzewa. Jednakże nie poszłam dalej, gdyż zauważyłam huśtawkę, aż żal nie skorzystać. Tak też podeszłam i usiadłam, aby powoli zacząć się huśtać. Czułam wiatr, taki przyjemny i delikatny, łaskotał moje ciało.. Pobyłam tam, przez większość czasu się bujając, choć słyszałam, iż ktoś się zbliża, jednak mimo to dalej sobie siedziałam. Miałam przygotowa...

Od Qennie Cd. Wuwei

- Gdy nie ma się towarzyszy wędrówka jest szybsza. Byłam praktycznie, w każdym zakamarku. Próbowałam też z labiryntem ale do tego potrzebuje większej grupy najlepiej gdybyśmy my teraz zdobywały więcej punktów i skakały najwyższe poziomy. Choć po tobie to już pewnie koło piątego jesteś albo i wyżej. - Wyszłam z wody ubrałam się. Stalam. Chciałam coś powiedzieć, ale co. Co miałabym mówić. -Wei. - Tak? - Idziemy do tego labiryntu albo gdzieś tam. - Czemu chcesz iść do labiryntu? - Skoro chcesz wyjść to warto przejść przez labirynt oznaczyć drogę. Może coś się zmieni, a jeśli ktoś go pokona to może warto wyjsc. - Tak teraz jak się pomyśli, czy ktoś siedzi przy mnie czy całkowicie zapomnieli o mnie. Może pamiętają, a może tak długo jestem w śpiączce że nie pamiętają już. *** Stałam z Wei przez wejściem do labiryntu, stałam czasem jakiś potwór się pojawił. Chciałam wejść lecz mnie zatrzymała Wei. - Wei co jest? <Wuwei?>

Od Wuwei CD Qennie

Słuchałam o tym jej znaku, dosyć uważnie, bowiem zaciekawiło mnie to. Dwie kreski, to dwa żywoty. Pytanie, dlaczego dwa żywoty, skoro ich było więcej niż dwójka? Później… kółko, to serce. Okej, możliwe, że to zrozumiałe. Dwa kwadraty to dwa światy. Czyżby chodziło o tą grę i życie realne? Ale skąd mieliby wiedzieć wcześniej, że stanie się to, co teraz się stało? Trójkąt, to zło, kropla to woda… Ciekawie, ciekawie. Aa! Dwa żywoty, to dwa życia! Serce, to dusza, dwa światy to życie i śmierć…. Okej okej, możliwe, że co nie co rozumowałam. A może… może jednak nie? Może tylko mi się wydawało, że tak jest? Eh, dlaczego to życie musiało być takie ciężkie?! A ja w nim sama jedna, bez nikogo. W sumie to tak samo, jak w domu. Sama jedna bez niczyjej pomocy…  - Kiedy byłam mała mój brat pokazał mi ten tatuaż. Potem pozostała dwójka też miała, każdy w innym miejscu. Moje siostry także go miały, niektórzy pokolorowany, a inni nie… Ja też go mam. Taka jakby przysięga rodzeństwa – zakończyła. Po...

Od Qennie Cd. Wuwei

Gdy skończyłam spojrzałam na moje dzieło. Wuwei się spytała co to jest. Nie spała już co mam jej odpowiedzieć. - To jest znak, który oznacza mnie i braci. Każdy element coś oznacza są dwie kreski dwa żywoty, kółko to serce, kwadrat to dwa światy, trójkąt to zło, kropla to woda i kilka innych drobiazgów. Dwa żywoty to dwa życia, serce to dusza, dwa światy to życie i śmierć, a dalej to można się domyślić. - Patrzyłam i zapamiętywałam, każdy element. Znam to pamiętam. - Kiedy byłam mała, mój brat pokazał mi ten tatuaż. Potem pozostała dwójka też miała, każdy w innym miejscu. Moje siostry także go miały, niektórzy pokolorowany, a inni nie.. Ja też go mam. Takie jakby przysięga rodzeństwa. - podeszłam do wody maczając nogi. Patrzyłam ma horyzont, czasem warto poczuć wodę, że się żyje. Oddycha i że to nie jest bajka, tylko życie teraz. Nie mówiła nic, może trawiła to, co jej powiedziałam. Może i tak. Pakt przysięga rodzeństwa. Nasze sekrety są bezpieczne. Może, gdy uda się w końcu stąd w...

Od Wuwei CD Qennie

-Mimo iż walczyłaś łukiem, musisz też mieć na takim samym poziomie walkę wręcz – powiedziała i pokazała mi początkową postawę. Zrobiłam ją. Następnie był blok, unik i atak. W tych trzech niestety musiałam poćwiczyć, bo co innego tylko stanąć, a co innego stawać przy tym do walki. Na szczęście była przy mnie Quennie, która mnie pilnowała i poprawiała, gdy robiłam błędy. Mówiła mi, co mam robić i jak, żeby było lepiej. Kilka razy gratulowała mi, gdy coś zrobiłam bez jej pomocy, poprawnie. To było dla mnie bardzo motywujące. Po dwóch godzinach zrobiła mi przerwę. Zdziwiło mnie jednak to, że ona sama nie zrobiła sobie luzu, tylko ćwiczyła. Zobaczyłam u niej różne style walki wraz ze sztyletami. Niektóre z nałam, nawet nie wiem skąd, ale niektóre były dla mnie bardzo obce. Zamierzałam się jej zapytać o te style. Ciekawiły mnie dosyć… Bardzo. Ale nie mogłam teraz. Teraz chciałam jeszcze poćwiczyć, a i ona chyba miała co nie co przyszykowane dla mnie w swoich planach. W końcu odpoczęłam i wst...

Urodziny Qennie!

Obraz
~Leading Light'owie, w imieniu całej Gildii.

Od Qennie CD Wuwei

- Mimo iż walczyłaś łukiem, musisz też mieć na takim samym poziomie walkę wręcz. - pokazałam jej początkową postawę, blok, unik, atak. Patrzyłam jak się ustawia i jej pomagałam. Mówiłam co źle robi, a co jest dobrze. Po dwóch godzinach zrobiłam przerwę. Sama w tym czasie ćwiczyłam. Różne style walki wraz ze sztyletami. Gdy odpoczęła była ponownie gotowa do ćwiczeń. Wieczorem, gdy znała podstawy oraz trochę bardziej zaawansowane ataki, uniki i bloki. Wyzwałam ja na pojedynek. Kilka razy pokazałam jej jak trzeba stać. *** Leżałam pod drzewem, zerkałam na Wei. Siedziała. W mgnieniu oka zasnęłam. Obudziłam się nagle, ze sztyletem. Podniosłam się, a Wei spała. Weszłam do morza popływać jak i odświeżyć się zawsze warto jest zmyć z siebie miniony dzień jak i myśli. Gdy ponownie usiadłam pod drzewem, Wei spała dalej. Ja tymczasem rysowałam ostrzem na piasku. Jeśli można to tak nazwać. <Wuwei?>

Od Wuwei CD Qennie

- Wej, gdzie chcesz pójść? – zapytała się dziewczyna, patrząc przed siebie. Nigdy tutaj jeszcze nie byłam, więc co miałabym jej odpowiedzieć? Rozejrzałam się dookoła, byłam w lesie. Dosłownie i w przenośni. Ale przecież w końcu trzeba było poznać ten świat, prawda? Ktoś musiał zebrać grupę, aby pokonać bossa tego poziomu. Ktoś musiał w ogóle znaleźć bossa – choć zapewne ktoś już to zrobił. Ale nikt go nie pokonał, bo gdyby tak się stało, na pewno każdy gracz by o tym wiedział.  W końcu wyszliśmy z tegoż lasu i… zobaczyłam wodę. Dużo wody. Jakieś morze, ocean, jeziorko sporej długości, szerokości i głębokości? Szlag, to nie był mój element. Mój element… Ogień… A to… To było kurde moje przeciwieństwo! Źle się poczułam, ale nie dałam tego po sobie poznać. Bo i po co mieć zmartwienie? Nie SA one Az tak do szczęścia nikomu potrzebne. Quenn zbliżyła się do wody i chyba nad czymś się zastanawiała. Spróbowałam się zbliżyć za nią, ale im bliżej niej byłam, im bliżej byłam tej cieczy, tym g...