Ziewnąłem szeroko, przeciągając się leniwie. Ręką roztrzepałem ptasie gniazdo na mojej głowie, licząc, że niesforne kłaki w końcu zaczną układać się zgodnie z ich przeznaczeniem. Czy ja wymagałem za wiele? Wystarczyłoby, gdyby przypominały bardziej włosy. Po prostu włosy, a nie miejsce, do którego sroki znoszą kolejne skarby. Żeby nawet w grze wyglądać jak totalna omega, ostatnie ogniwo łańcucha pokarmowego to trzeba mieć niemożebnego pecha. Ej, ty, tam na górze, do jasnej anielki! To tak wiele? Jak już zamknąłeś tutaj w kij ludzi, miałbyś litość. Tym bardziej, że startowy generator jak na technologię VR stanowił coś pięknego, kreator postaci stwarzał nieskończone możliwości. Gdybym wiedział, że po pierwszych pięciu minutach skończę z moją normalną twarzą, nie spędziłbym pół godziny, próbując zmienić ustawienia wzrostu! Ech, jak żyć, wszyscy i tak umrzemy. Podniosłem się do pozycji siedzącej, wygodnie opierając się plecami o pień rozłożystego drzewa. Zrobiłem szybki rachunek stra...