Posty

Wyświetlam posty z etykietą Wuwei

Od Colerlity CD Wuwei „Wrota donikąd”

Zatrzymałyśmy się na chwilę przy tablicy ogłoszeń – nic specjalnie niezwykłego. Przynajmniej do momentu, w którym poczułam przenikające mnie nieprzyjemne uczucie, jakby ktoś powoli oblewał mnie lodowatą wodą. Rozejrzałam się szeroko otwartymi oczami, zanim z przerażeniem dostrzegłam, że zniknęłam od pasa w dół . – Co jest?! – krzyknęłam w niemal idealnej synchronizacji z dziewczyną, zapominając przy tym przez chwilę, że nie powinnam nadwyrężać strun głosowych. Ból w gardle szybko mi o tym jednak przypomniał. Niemniej w tamtym momencie była to raczej sprawa drugorzędna, zwłaszcza że zanim całkowicie pochłonęła mnie ciemność, zdążyłam pomyśleć jedynie „Co do cholery?!”. *** Ocknęłam się na plecach wpatrzona w znajdujące się nade mną korony drzew. Dookoła siebie czułam gęste zarośla, które wyjaśniałyby zadrapania na rękach. Usiadłam z jękiem, z zaskoczeniem odnotowując, że do normalnego już bólu gardła dołączyła również głowa. Uniosłam rękę, ostrożnie sprawdzając czaszkę pod kątem j...

Od Wuwei do Colerlity ,,Wrota donikąd"

Pomóc Ci w czymś... Pomóc Ci w czymś... Pomóc Ci... Pomóc... Obudziłam się, szybko otwierając oczy i siadając. Byłam na jakiejś polanie, wokół mnie nikogo nie było. Ani żywej duszy. Gdyby jakiś gracz na mnie napadł, na pewno by się nieźle obłowił. Na szczęście nikogo takiego tutaj nie było. Rozciągnęłam się i powoli wstałam. Spojrzałam w górę, słońce było nadal wysoko, ale nie tak jak wcześniej gdy się tu zjawiłam. A może wtedy to też był sen, a ja spędziłam tutaj cały dzień? Westchnęłam i rozejrzałam się dookoła. Musiałam przecież wybrać jakiś kierunek, w który bym się skierowała. Nie mogłam stać tutaj przez cały dzień, bo jeszcze nie daj Bóg by sie coś zleciało i mnie zaatakowało. Nie miałam zamiaru teraz nikogo - ani niczego - zabijać. W końcu ruszyłam na Zachód. Niby mówiono, że wszystko co dobre, zaczyna się wraz ze wschodem słońca, ale ja zawsze byłam odmieńcem.Dla mnie wszystko co dobre - a przynajmniej w większym stopniu - zaczynało się wraz z zachodem. Dlaczego? Bo wraz z za...

Od Colerlity CD Wuwei

Minęło trochę czasu, odkąd Isil sprowadziła mnie z powrotem na łono cywilizacji i chociaż wciąż mieszkałam w swoim starym domku, mocno oddalonym od Miasta Początku, większość dnia spędzałam jednak wśród ludzi. Nie wykonywałam jeszcze pracy jako takiej – obydwie zgodziłyśmy się, że lepiej będzie trochę poczekać – dlatego często zdarzało się, że zostawałam na ulicy praktycznie sama. Mówiąc szczerze, bardzo mi to odpowiadało. Oczywiście, przez ponad rok odosobnienia czułam się samotna, ale również naprawdę odzwyczaiłam się od jakiegokolwiek towarzystwa. Na ten moment praktycznie nie byłam w stanie przebywać w co bardziej zatłoczonych miejscach, a nawet pojedyncze osoby stawały się czasami zbyt wielkim wyzwaniem. No, może poza Isil – z jakiegoś powodu w jej cichym towarzystwie nie czułam potrzeby ucieczki. Samo Miasto Początku od pierwszego dnia wydawało mi się ogromne i jak do tamtej chwili nic w tej materii się nie zmieniło. Oprócz tego cechą, której na pewno nie mogłam mu odmówić, była...

Od Wuwei do Colerlity

Nie wiem co się dokładnie działo przez ostatni... no własnie, ile? Ile czasu minęło, odkąd cokolwiek robiłam sensownego w tym świecie? Pamiętam, jak napotykałam na swojej drodze różnych graczy. Jedni byli zwykłymi, zagubionymi graczami którzy chcieli się jak najszybciej stąd wydostać. Inni natomiast zwariowali na punkcie zabijania stworów. Przypomniała mi się pewna grupa graczy - jeden z nich niestety zginął - którzy postanowili pobawić się w treserów mechanicznych zwierząt. Ściślej rzecz ujmując, chcieli zaadoptować kilka Lyonów. Czytałaś kiedyś w Bestariuszu o nich. Z początku wydawać się mogą miłe i dość urocze - jak to kameleony - jednak ich prawdziwa bardzo szybko się ujawniała jak ktoś zrobił o krok za dużo w ich stronę. Te przebiegłe istoty postanowiły pobawić się graczami, najpierw spryskując je jakąś substancją - najprawdopodobniej była to substancja paraliżująca - a następnie zaczęły chodzić po graczach i coś im robić. Z daleka wyglądało to tak, jakby ich gryzły, ale kto wie...

Od Qennie Cd. Wuwei

- Gdy nie ma się towarzyszy wędrówka jest szybsza. Byłam praktycznie, w każdym zakamarku. Próbowałam też z labiryntem ale do tego potrzebuje większej grupy najlepiej gdybyśmy my teraz zdobywały więcej punktów i skakały najwyższe poziomy. Choć po tobie to już pewnie koło piątego jesteś albo i wyżej. - Wyszłam z wody ubrałam się. Stalam. Chciałam coś powiedzieć, ale co. Co miałabym mówić. -Wei. - Tak? - Idziemy do tego labiryntu albo gdzieś tam. - Czemu chcesz iść do labiryntu? - Skoro chcesz wyjść to warto przejść przez labirynt oznaczyć drogę. Może coś się zmieni, a jeśli ktoś go pokona to może warto wyjsc. - Tak teraz jak się pomyśli, czy ktoś siedzi przy mnie czy całkowicie zapomnieli o mnie. Może pamiętają, a może tak długo jestem w śpiączce że nie pamiętają już. *** Stałam z Wei przez wejściem do labiryntu, stałam czasem jakiś potwór się pojawił. Chciałam wejść lecz mnie zatrzymała Wei. - Wei co jest? <Wuwei?>

Od Tsume CD Wuwei

Przyznaję się bez bicia, że miałem coraz większą ochotę, by skorzystać z nadarzającej się okazji i najzwyczajniej w świecie oddalić się, by nie musieć kontynuować znajomości z ową panną. Biorąc pod uwagę to, z jaką pewnością wypowiadała swoje zdanie, z całą pewnością poradzi sobie w walce, przy okazji wpadnie jej trochę expa i yangów, idealny plan. Nie no, czasem zdarza mi się być trochę mniej okropny. Dlatego cierpliwie czekałem z tyłu na zakończenie walki, by w razie czego pomóc Wuwei - nie zapałałem do niej gorącą, szczerą sympatią, ale w żadnej mierze nie dawało mi to podstaw do zostawienia jej na pastwę potworów. Nawet jeśli da radę, lepiej się upewnić i odejść z całkowicie czystym sumieniem, tym bardziej, że wyglądała raczej na wymęczoną... nie wiedziałam tylko, czym konkretnie. Cierpliwie obserwowałem aż do momentu, kiedy dziewczyna bezwładnie osunęła się na ziemię. Skoczyłem w jej stronę i przerzuciłem sobie przez ramię - ważyła zaskakująco mało - po czym odskoczyłem nieco dal...

Od Wuwei CD Tsume

Miałam lekko dosyć tegoż jegomościa.  - To jak sama chcesz pomagać, to po co ja mam Ci pomagać? – zapytał się mnie, chowając przy tym z powrotem miecz do pochwy – Jakaś bezsensowna pętla. – dodał.  Już miałam mu odpowiedzieć, że sam jest bezsensownym idiotą, ale ugryzłam się w język. Powtarzano mi, abym była milsza dla innych. Szczególnie dla tych, którzy… są idiotami? Westchnęłam głośno.  - Mów sobie co chcesz, ja chcę przeżyć – warknęłam do niego – A do tego potrzebne są wysokie statystyki. – dodałam.  A co, że niby to nie było prawdą? No niestety, ale… było. Bez statystyk w miarę wysokich nigdzie człowiek w tej głupiej grze nie zajdzie. A jak zajdzie, to niebyt daleko, albo w ogóle zostanie zabity i tyle po nim było…  - Przecież czołowi gracze walczą na froncie, a szczerze wątpię, by taki Pomidorek, jak Ty, mógł pomóc. - Bo Ty się na wiele przydasz – odcięłam się, patrząc na niego spod byka.  Cóż on sobie takiego głupek myślał?!  - I dlatego...

Od Wuwei CD Qennie

Słuchałam o tym jej znaku, dosyć uważnie, bowiem zaciekawiło mnie to. Dwie kreski, to dwa żywoty. Pytanie, dlaczego dwa żywoty, skoro ich było więcej niż dwójka? Później… kółko, to serce. Okej, możliwe, że to zrozumiałe. Dwa kwadraty to dwa światy. Czyżby chodziło o tą grę i życie realne? Ale skąd mieliby wiedzieć wcześniej, że stanie się to, co teraz się stało? Trójkąt, to zło, kropla to woda… Ciekawie, ciekawie. Aa! Dwa żywoty, to dwa życia! Serce, to dusza, dwa światy to życie i śmierć…. Okej okej, możliwe, że co nie co rozumowałam. A może… może jednak nie? Może tylko mi się wydawało, że tak jest? Eh, dlaczego to życie musiało być takie ciężkie?! A ja w nim sama jedna, bez nikogo. W sumie to tak samo, jak w domu. Sama jedna bez niczyjej pomocy…  - Kiedy byłam mała mój brat pokazał mi ten tatuaż. Potem pozostała dwójka też miała, każdy w innym miejscu. Moje siostry także go miały, niektórzy pokolorowany, a inni nie… Ja też go mam. Taka jakby przysięga rodzeństwa – zakończyła. Po...

Od Isil CD Wuwei

Ja zawsze byłam głupią idiotką, ale żeby aż tak!? Żeby pomylić roboty, po tym jak pracowałam całe dnie z Yu nad bestiariuszem? To chyba naprawdę tylko ja mogłam zrobić... Po raz kolejny wskoczyłam za drzewo, które od razu zajęło się ogniem. Przetoczyłam się za kolejne. Miałam cichą nadzieję, że Wu radzi sobie lepiej... Nieźle nas wkopałam, nie ma co. Uskoczyłam przed kolejnym ognistym pociskiem, ukucnęłam i strzeliłam. Głupi to ma szczęście, strzała wbiła się w wiatraczek na klatce piersiowej niby-wilka i zwierz padł na ziemię. Wciąż jednak goniło mnie dwóch. Wykonałam kolejny unik. O sekundę za późno. Poczułam przeraźliwy ból na lewej ręce. Wrzasnęłam, próbując ugasić ogień. Zgasł prawie sam po chwili, ale od nadgarstka po łokieć ciągnęła się wielka paskudna, rana. Swąd spalonej skóry, był straszny. Tyle dobrego, że ogień od razu ją zasklepił... Ściskając lewy łokieć, próbowałam się uspokoić. Łzy przesłaniały mi widok, a sama nie byłam zbyt dobrze ukryta. Zaraz mnie dojrzą... Ostatk...

Od Wuwei CD Isil

- Miałam siostrę – mruknęła do mnie smutno – od ósmego roku życia wychowywałam się sama w domu dziecka. Dopiero kilka miesięcy temu okazało się, że mam jakąś daleką ciotkę, która się mną zaopiekowała… - Oh… Tak mi przykro… - powiedziałam ze smutkiem. Niezbyt wiedziałam co mogłabym jej w takiej sytuacji odpowiedzieć. Niezbyt znałam się na takowych sprawach, na pocieszaniu i tym podobnym. - To już nie ważne – Isil szybko ucięła temat – Jesteśmy na miejscu – dodała, gdy w końcu dotarłyśmy do celu. Byłyśmy w lesie. Jedyne, co aktualnie musiałyśmy robić, to być cicho, aby niczego nie spłoszyć, czy zaalarmować. Dziewczyna szła przede mną, ja lekko za nią. W końcu zatrzymała się, a ja przez to że się zagapiłam wpadłam na nią. - Przepraszam – powiedziałam szeptem. Pokiwała głową i pokazała mi miejsce, w którym było małe stadko Pożogarów. Tylko sześć? Spojrzałam na dziewczynę, a ona pokiwała na znak, że to nasz cel. Czy aby na pewno wiedziała na co się pisze? Czy naprawdę sądziła, że we dwi...

Od Lena CD Wuwei

- Jak można nie nazwać gracza idiota, gdy ten atakuje taka gromadę mechanizmów, w dodatku samotnie i z tak niskimi statystykami!? - A Ty co, myślisz że mi pomogłaś i jesteś lepsza? - Nie jestem lepsza, ale przynajmniej mam rozum. - Ja mam zamiar przetrwać. - Widzę właśnie – parsknęła. - I puki co idzie mi to całkiem dobrze- warknąłem niezbyt zastanawiając się nad logiką. -To też właśnie widzę- powiedziała ironicznie. Spojrzałem na jej login. Wuwei, ciekawy wybór jak dla kobiety. Szczerze to nie chce mi się do niej mówić pełnym loginem, a co mi tam poskracam sobie. -Wu, nie masz czasem niczego lepszego do roboty niż chodzenie po polach i wyzywanie nieudaczników z durnymi pomysłami na "wylogowanie się" ? Spojrzała na mnie jak na patentowanego wariata. -Z tej gry nie da się wylogować- powiedziała z równie wielkim zdziwieniem, jednak szybko przybrała surowy wyraz twarzy- a poza tym nie pozwoliłam ci tak do mnie mówić -W tym momencie wolę śmierć niż to powalone miejsce,...

Od Wuwei do Len'a

Niby nic, ale to co właśnie zobaczyłam, było dziwne. Jakiś chłopak, który z tego co zdążyłam zauważyć, miał pierwszy poziom, zaczął drażnić grupkę Zombie. Szybko policzyłam wrogów. Zdziwił mnie fakt, że było ich mało co mogło oznaczać dwie rzeczy. Albo chłopak z tak mały poziomem – co było jednak nie do wyobrażenia – pokonał połowę, albo ta druga połowa gdzieś się ukrywała. Niby teren otwarty, ale gdzie nie gdzie było drzewo czy krzaczek. Istniała więc spora szansa, że Mech-bi się gdzieś ukryły, by w końcu zaatakować. Cieszył mnie fakt, że dorobiłam sobie kilkanaście strzał. Wzięłam i napięłam łuk, celując w ich czułe punkty i tak, by nie zranić przy tym tego tępego gracza. Wypuściłam pierwsza strzałę, która wbiła się w oko zombiaka, stojącego najbliżej mnie. Mech rozbił się na pikselowe cząsteczki a w jego miejscu powstało okienko. Yangi x5 Exp x1 Chłopak katem oka spojrzał na mnie naburmuszony. Że niby co, nawet nie potrafił zwykłego „dziękuję” pokazać? -Palant – powiedziałam do ...

Od Wuwei CD Nanny

Myślałam, że umrę. Myślałam, że już po mnie, ale na szczęście myliłam się. Ktoś skoczył od tyłu na stwora, wbijając bronie w jego kark. Stwór wydarł się potwornie, a mała dziewczynka zeskoczyła z niego, zostawiając sztylety tam, gdzie zostały wbite. Zaczęła uciekać. Bestia na początku nie wiedziała chyba co się dzieje, ale zaraz rzucił się w pogoń za nią. Chciałam jej pomóc, dlatego szybko wstałam i napięłam łuk. Wtem usłyszałam przeraźliwy krzyk. Pobiegłam w tamtą stronę. Niestety, mój pasek życia nie był w dobrym stanie przez co nie trafiłam w bestię, ale w krzaki, czy w ziemię. Upadłam ze zmęczenia. Odeszli ode mnie, nie było ich nigdzie. Chciałam jej pomóc, bałam się o nią, ale mój pasek życia… Skutecznie na mnie działał, oczywiście miało to złe działanie, zły wpływ na mnie. Usłyszałam ponowny wrzask potwora… Nadbiegła dziewczynka. Podała mi miksturę uzdrawiającą. Wyciągnęła jakąś szmatę, pocięła ją i zatamowała moją ranę, podając przy tym kolejną miksturę. Co chwila moje powieki o...

Od Tsume CD Wuwei

Uśmiechnąłem się pod nosem, patrząc na twarz dziewczyny, której twarz, w miarę wymieniania kolejnych zdań, coraz czerwieńszy kolor. - To jak sama chcesz pomagać, to po co ja mam Ci pomagać? - zapytałem, chowając z powrotem miecz do pochwy. - Jakaś bezsensowna pętla. - Mów sobie co chcesz, ja chcę przeżyć - warknęła. - A do tego potrzebne są wysokie statystyki. - Przecież czołowi gracze walczą na froncie, a szczerze wątpię, by taki Pomidorek, jak ty, mógł pomóc. - Bo ty się na wiele przydasz - odcięła się, patrząc na mnie spod byka. - I dlatego siedzę tu - uniosłem w górę rozwarte dłonie. - Spokojnie czekam i nikomu nie przeszkadzam. Przed oczami stanął mi obraz Mariś. Raz jeszcze podziękowałem w duchu dziadziowi, który bardzo sprzeciwiał się temu, by młoda korzystała z technologii pełnego zanurzenia - tym bardziej, że nikt z nas nie byłby jej w stanie tam pilnować. Na nic zdały się przekonywania, że ciało jest bezpieczne, a wszystkie obrażenia przyjmuje avatar - dziadzio, do spół...

Od Qennie Cd. Wuwei

Gdy skończyłam spojrzałam na moje dzieło. Wuwei się spytała co to jest. Nie spała już co mam jej odpowiedzieć. - To jest znak, który oznacza mnie i braci. Każdy element coś oznacza są dwie kreski dwa żywoty, kółko to serce, kwadrat to dwa światy, trójkąt to zło, kropla to woda i kilka innych drobiazgów. Dwa żywoty to dwa życia, serce to dusza, dwa światy to życie i śmierć, a dalej to można się domyślić. - Patrzyłam i zapamiętywałam, każdy element. Znam to pamiętam. - Kiedy byłam mała, mój brat pokazał mi ten tatuaż. Potem pozostała dwójka też miała, każdy w innym miejscu. Moje siostry także go miały, niektórzy pokolorowany, a inni nie.. Ja też go mam. Takie jakby przysięga rodzeństwa. - podeszłam do wody maczając nogi. Patrzyłam ma horyzont, czasem warto poczuć wodę, że się żyje. Oddycha i że to nie jest bajka, tylko życie teraz. Nie mówiła nic, może trawiła to, co jej powiedziałam. Może i tak. Pakt przysięga rodzeństwa. Nasze sekrety są bezpieczne. Może, gdy uda się w końcu stąd w...

Od Isil CD Wuwei

-Nie chciałabyś mi może potowarzyszyć? -spytała się dziewczyna. Jej propozycja bardzo mnie zaskoczyła, nie wiedziałam co odpowiedzieć. Po chwili namysłu odparłam, że zależy w czym, ale uświadomiłam sobie, że mnie nie słucha. -Przepraszam, ja... zamyśliłam się -uśmiechnęła się przepraszająco. -Mówiłam, że zależy w czym. Nie do końca rozumiem propozycji -odpowiedziałam i również się uśmiechnęłam. Wuwei trochę się zmieszała, ale szybko zreflektowała: -No tak ogólnie, możemy iść na polowanie. Bardzo chętnie się zgodziłam i poszłyśmy w stronę bramy. -Może coś o sobie opowiesz? -spytałam patrząc ciekawie na towarzyszkę. Przez chwilę się zastanawiała. -Jestem włoszką, ale znam dużo różnych języków. Urodziłam się w dużej rodzinie, oprócz starszych braci miałam też młodsze rodzeństwo. Słuchałam jej z delikatną zazdrością. Ja od ósmego roku życia byłam cały czas tylko sama... Dopiero całkiem niedawno w moim życiu pojawiła się ciotka i Sebastian, który w gruncie rzeczy do mojej rodziny ...

Od Wuwei CD Qennie

-Mimo iż walczyłaś łukiem, musisz też mieć na takim samym poziomie walkę wręcz – powiedziała i pokazała mi początkową postawę. Zrobiłam ją. Następnie był blok, unik i atak. W tych trzech niestety musiałam poćwiczyć, bo co innego tylko stanąć, a co innego stawać przy tym do walki. Na szczęście była przy mnie Quennie, która mnie pilnowała i poprawiała, gdy robiłam błędy. Mówiła mi, co mam robić i jak, żeby było lepiej. Kilka razy gratulowała mi, gdy coś zrobiłam bez jej pomocy, poprawnie. To było dla mnie bardzo motywujące. Po dwóch godzinach zrobiła mi przerwę. Zdziwiło mnie jednak to, że ona sama nie zrobiła sobie luzu, tylko ćwiczyła. Zobaczyłam u niej różne style walki wraz ze sztyletami. Niektóre z nałam, nawet nie wiem skąd, ale niektóre były dla mnie bardzo obce. Zamierzałam się jej zapytać o te style. Ciekawiły mnie dosyć… Bardzo. Ale nie mogłam teraz. Teraz chciałam jeszcze poćwiczyć, a i ona chyba miała co nie co przyszykowane dla mnie w swoich planach. W końcu odpoczęłam i wst...

Od Wuwei Do Tsume

Już miałam iść na jakieś polowanie, gdy dostałam wiadomość. Szybko otworzyłam ją i przeczytałam. Nie chciałam marnować czasu na jakieś głupie wiadomości. Okazało się, że wiadomość była od Leading Light'ów. Dostałam do swojego ekwipunku Bestiariusz. Zdziwiła mnie nazwa.  Wyciągnęłam wielką książkę z ekwipunku – dowiedziałam się przy okazji, że nie mogłam jej sprzedać – i zaczęłam czytać. Jak się okazało, w książce były opisane wszystkie poznane gatunki… zabójców. Bestii. Jak zwał, tak zwał. Skończyłam czytać, schowałam książkę i ruszyłam na łowy. Musiałam uzbierać Yang, za cos trzeba było kupować sobie różne przedmioty. A tym bardziej strzały, które tak szybko mi schodziły. Dobrze, że miałam prace i miałam je za darmo, ale wiedziałam, że to będzie do czasu. Nic nigdy nie pozostaje długo takie samo. Wiedziałam o tym doskonale. Gdy znalazłam się na jakimś odludziu usłyszałam szelesty w zaroślach. Wzięłam łuk i naciągnęłam strzałę. Wypuściłam ją, a w tedy wybiegły trzy Mechokły. Ich p...

Od Wuwei CD Isil

Zastanowiłam się przez chwilę, bo nie wiedziałam, co mogłabym teraz zrobić. Ba, a co ona by mogła…  - Jakie masz plany? – zapytałam się jej wprost. Nie chciało mi się już chodzić samej. Postanowiłam, że to już nadszedł ten czas. Czas, aby znaleźć sobie towarzysza bądź towarzyszkę podróży. Nie liczyło się dla mnie to, ile ta osoba miała Yangów, expa, który miała poziom, czy jakiej broni używała. Najważniejszy dla mnie był fakt, że mogłabym mieć kogoś przy sobie. Kogoś, na kogo mogłabym liczyć.  - Nie wiem – odparła mi po prostu.  Ja w sumie tez nie wiedziałam co dokładnie teraz bym chciała robić.  - Tak sobie pomyślałam… Nie zechciałabyś mi potowarzyszyć? – zapytałam.  Tak bardzo nie chciałam zawierać znajomości, przyjaźni, a znowu to zrobiłam. Nie chciałam jednak stracić Isil. Nie chciałam, aby stało się z nią to samo co z Aryą. Małą dziewczynką której obiecałam, że do niej wrócę. Wróciłam, gdy jej już nie było… Postanowiłam sobie, że nigdy więcej nie popeł...

Od Nanny Cd. Wuwei

Pani Wuwei mnie uratowała. Pani Wuwei mnie uratowała. Chwilę siedziałam w szoku. Przyszła po mnie. Pomogła mi. Za co? Przecież ja od niej uciekłam. Nagle obok nogi wbił mi się sporych rozmiarów sztylet. To ona mi go rzuciła. Potrząsnęłam głową aby wyrwać się z otępienia. Następnie przesunęłam się w taki sposób, że mogłam wyciągnąć sztylet. To też zrobiłam. Następnie energicznie zaczęłam ciąć więzy. W tym czasie Pani Wuwei odciągnęła stwory w głąb Lasu. Gdy tylko w trójkę zniknęli mi z pola widzenia skończyłam przecinać sznur. Skoczyłam na równe nogi jednocześnie pozwalając aby opadł na ziemię. Na polanie zostałam sama. Sprawdziłam swoje wyposażenie: sztylecik, płaszcz, trzy owoce gova, bochenek chleba, pocięty sznur, buty na zmianę oraz sztylet Pani Wuwei. Marnie to wyglądało. Nie miałam jednak czasu na myślenie. Wyciągnęłam wszystkie rzeczy ze schowka i ułożyłam je na trawie. Następnie przeżyciłam pociętą linę nad grubą, umieszczoną wysoko nad ziemią, gałęzią. Z jednej jej st...