Chodziłam przerażona w kółko po sali obrad. Co robić, co robić… Nikogo oprócz mnie tu nie było, nikogo nie zawiadomiłam jeszcze o zniknięciu Yukio. Powinnam go szukać, przecież on jest takim samym człowiekiem jak reszta, ma niższy level niż ja, on tam może zginąć! Nie wierzyłam w to, co się stało. Co on sobie myślał!? Naprawdę jest takim idiotą!? Znaczy... Zawsze wiedziałam, że jest, ale że aż tak!? Czułam się zagubiona. Zostałam sama. Znowu… Po jakimś czasie zdecydowałam, że pójdę do domu Yukio i wybadam lepiej sytuację, a potem zawiadomię resztę. Ponownie przeczytałam list, ale nic więcej nie wywnioskowałam. Co ja mam powiedzieć, tym wszystkim ludziom!? ,,Eee... Leading Light nas tymczasowo opuścił, ale miejmy nadzieję, że wróci i zachowajmy spokój…'' To brzmiało tak okropnie. Może powiedzieć, że zachorował? To głupie, w tej grze nie można zachorować… Ja w niego, normalnie, nie wierzę! Jakim trzeba być głupkiem, żeby zrobić coś takiego. Wtem przyszła mi do głowy pewna myśl....