Posty

Wyświetlam posty z etykietą Luka

Odchodzą!

Obraz
Lollipolyon Luka Anonim Selene

Od Luki CD Ktosia

— Ana, daj spokój, to wypierdek mały — krzyknęłam do dziewczynki, która krążyła wokół stworka. Nazywała go "Słonikiem" ze względu na dziwny, słonikopodobny kształt oraz długie kły. Wcześniej przerobiłyśmy go troszkę pod kątem ogarniania, myślenia i przede wszystkim - taktyki, ale najwidoczniej dziewczynka całkowicie o tym zapomniała. Westchnęłam z pobłażliwością wymalowaną na twarzy, przyglądając się jak, próbuje mieczykiem odbić szarżującą na nią maszynę. Cholerstwa były maleńkie, łatwe do zabicia, a przy tym dostatecznie sensowne, żeby stanowić idealny obiekt treningów dla dzieci. Odseparowanie mniej wojowniczego osobnika od świata nie należało do najłatwiejszych zadań, ale lepszych pomysłów nie miałam. Następnym razem będę musiała pomyśleć o zrobieniu jakiejś w miarę podręcznej klatki i rozpoczęciu poszukiwań najbliższych norek Mechakłów. szybkie, zwinne, ale przynajmniej trucizna na ich kłach nie zabijała, a jedynie upewniała się, że kończyny ofiary zaczną drętwieć. Podni...

Od Luki do Ktosia

Obserwowanie ludzi było proste, bardzo proste i zdecydowanie mniej ciekawe od obserwowania maszyn. Patrząc na potwory, można było zauważyć, że mamy do czynienia z programem, gotowym zbiorem danych, który w teorii działał na stale aktualizowane czynniki zewnętrzne, ale w praktyce - to nadal był program. Reakcja A, reakcja B, reakcja zwrotna. U ludzi tego nie było, przynajmniej nie w takim stopniu, na dobrą sprawę trudniej odnieść się do ludzipodobnych emocji czy zjawisk. Nas było za dużo, my byliśmy zbyt zmienni, a przy tym stanowiliśmy jakiś nie zrozumiały dla mnie algorytm, który składał się z samych błędów, przeciążeń, źle zapisanych pętli i wyników. To jak w C++, cała ludzkość była smętnym, brakującym ułamkiem przy dzieleniu siedem na dwa. Tak mało, jednocześnie tak dużo. Rozejrzałam się po karczmie, szukając jakiegoś bardziej ogarniętego zajęcia. Domówiłam i mi, i Anie kolację, stwierdzając, że po powrocie do domu na pewno nie będzie mi się chciało gotować. Niby uwielbiałam to rob...

Od Luki CD Selene Do Ktosia

Dziewczyna zdawała się być już nieco bardziej ogarnięta w kwestii grania, co wzięłam za dobry rzut na przyszłość. Może niekoniecznie zaowocuje to jakąś wielką zmianą, ale nawet drobne szczegóły powinny móc jej przetrwać w tej grze. — Ale nie zamierzaj się teraz pałętać między krzaczorami, lepiej trzymaj się bezpiecznych miejsc — dodałam w końcu, spoglądając na linię horyzontu. Czy ten świat miał w ogóle jakiekolwiek granice? Ślepe punkty, szare strefy? A może kolejne połacie terenu były programowane proceduralnie? — Tak, oczywiście — odpowiedziała pośpiesznie dziewczyna, co sama ledwie zarejestrowałam. — Właściwie zamierzam już wrócić do osady. — To właściwie tak jak ja — odpowiedziałam szczerze. Pora wrócić do "domu", sprawdzić co z Aną. I upewnić się, że moje dziecko jest nieco bardziej świadome tej gry. Ponownie przyjrzałam się dziewczynie, która ledwie chwilę temu co nazwę gry, w której utknęła. Zakładka w moim umyśle przeskoczyła na właściwe miejsce, tłumiąc drobny wy...

Od Selene CD Luki

-Zrozumiałaś o co chodzi? W razie czego prowadzę warsztat w osadzie, pytaj o Lukę, na pewno ci podpowiedzą, gdzie mieszkam- zakończyła nieznajoma, lub właściwie już jako taka znajoma. -Dobrze, bardzo dziękuję- odpowiedziałam. Swoją drogą, jej błyskawiczny "kurs" nieco otworzył mi oczy na to, co zrobić w niebezpiecznej sytuacji. Miałam poczucie, że dałabym radę poradzić sobie chociaż z tym najsłabszym potworem w grze. Zawsze jakiś jest. Prawdę mówiąc, moja znajomość "Netting End" ograniczała się do przeczytania opisu z tyłu pudełka. Ten natomiast, przede wszystkim, a właściwie jedynie, obiecywał nieziemską zabawę. W każdym razie, czymkolwiek nie byłby tutejszy najprostszy przeciwnik, wierzyłam, że jakoś sobie z nim poradzę. Lub przynajmniej, że nie będzie to wyglądało tak, jak podczas mojej ostatniej i jedynej próby gry w Minecrafta, kiedy to widząc samotnego, nędznego truposza, zaczęłam w panice uciekać i wskoczyłam do sporej wielkości wyrwy w ziemi.  -Ale nie za...

Od Luki CD Selene

— Byłabym bardzo wdzięczna — odpowiedziała nieporadnie, a dopiero wtedy sobie uświadomiłam, z kim ją kojarzę. Z dzieckiem. Niższa ode mnie, oczy przetrącone jak u każdego bachora, a przy tym zerowy instynkt samozachowawczy, bo nie wiedziałam jak to nazwać inaczej. Skrajną... tępotą? Głupotą? Irytacją? Koniec z tym, zaraz po powrocie do prowizorycznej (albo nie całkiem, udało nam się wybudować naprawdę niezły zbiór chałup) osady, idę prosto do tego u góry. Albo tej u góry. I nie mam tu na myśli bogów bezpośrednio związanych z religią chrześcijańską, a jedynie przedstawicieli LL, którzy tutaj bawili się w rządzenie. — Tak — wymamrotałam przez zaciśnięte zęby, przyglądając się dziewczynie. Chude to. Niskie to. Nieuważne to. Nierozważne też. Czyli szanse na przeżycie znowu maleją, tym bardziej, że dziewczyna miała na sobie typowy, podstawowy ekwipunek. Nie dość, że miał naprawdę badziewne statystyki i właściwie tylko marnował miejsce. Sporo ważył, a ciężar, który postać mogła udźwignąć, ...

Od Selene CD Luki

- Cóż... Wprowadzić cię na szybko? Jak nie miałaś do czynienia z grami, pewnie jest ci w kij trudniej niż reszcie- zaproponowała kobieta. Nie chciałam mieć z nią do czynienia dłużej niż to koniecznie. Ale odmowa byłaby co najmniej dziecinna. Lub lepiej, przywodząca na myśl rozkapryszoną nastolatkę. -Byłabym bardzo wdzięczna- odpowiedziałam. -Tak...- zaczęła, patrząc na mnie z lekkim niesmakiem. Nie było to dziwne, ponieważ zawracałam jej głowę. I chyba sprawiałam wrażenie nieco niekumatej -masz w ogóle jakąś broń? -Jakąś mam, dostaje się na starcie. -Spotykałam się z osobnikami, które robiły z nią dziwne rzeczy. -A tak, tak też może być. -To jaką masz tę broń- powiedziała tonem, który wskazywał, że powinnam jej to powiedzieć od razu. -Łuk i sztylet. -Pomijając fakt, że zapewne nie do końca wiesz, jak się poruszać i czego unikać... Potrafisz chociaż używać broni? Znowu głupio się uśmiechnęłam. Moją rozmówczynię czekał niezły ubaw. -No sztyletem można dźgać. Tak, najlepiej dźg...

Od Luki CD Selene

Osobnik w końcu wylazł. Okazał się być niską, brązowowłosą dziewczyną o niebieskich oczach. Sądząc po jej minie, sama nie wiedziała, jak się tutaj znalazła. W co wątpiłam, byłyśmy całkiem spory kawałek drogi od osady, tereny nie należały do najbezpieczniejszych, przy czym dziewczyna nie wyglądała, jakby miała przy sobie jakąkolwiek broń. Oh, z drugiej strony kto wie. Wciąż nie wiedzieliśmy, czy ciało i ekwipunek postaci po zabiciu znikało, więc w sumie levelowanie na zabijaniu swoich mogło być całkiem niezłym biznesem. Zwłaszcza dla kogoś, kto wygląda milutko i przyjaźnie, jak stająca przede mną małolata. – Co robisz? – spytałam, obserwując ją uważnie. Nadal nie odłożyłam łuku, przezorność przede wszystkim. – Właściwie nie jestem pewna... – No! I kto mi powie, że to nie brzmiało jak cytat z poradnika potencjalnych growych morderców?! – Dobrze chociaż, że nie "nic takiego" – parsknęłam na głos, bo w sumie to chyba tylko to jedno zdanie było bardziej nieogarnięte, niż to uży...

Od Selene CD Luki

-Wyleziesz łaskawie?- powiedziała kobieta. No to wyszłam. Gapa ja, nie zauważyłam na czas, jak nadchodziła i postanowiłam użyć taktyki "znieruchomiej, a nuż nie zauważy". Niestety nie wypaliło. Choć wbrew pozorom, ta metoda wcale nie jest taka głupia. Naprawdę. -Dzień dobry- odpowiedziałam. -Co robisz?- zapytała. Można by powiedzieć, że było to dosyć banalne pytanie. Ale w sumie zauważyła, że stoję za nią cichaczem w krzakach. Zrozumiałe, że coś jej tutaj zaśmierdziało.  -Właściwie nie jestem pewna...- odpowiedziałam, całkiem zgodnie z prawdą. Nie byłam przekonana do tego, co tak dokładnie robiłam. Wyszłam zobaczyć, jak to wszystko wygląda. Swoją drogą, oddaliłam się od bezpiecznego, zatłoczonego graczami miejsca chyba za bardzo. Nawet przeszła mi przez głowę myśl, że pora wracać, a tu taka niespodzianka. -Dobrze chociaż, że nie "nic takiego"- odpowiadała nadal sucho. Czy moim przeznaczeniem było natrafianie na ludzi zimnych? Nie chce mi się wierzyć, że wszys...

Od Luki do kogoś

Rozejrzałam się wokoło, zastanawiając się nad najlepszym wyborem. Ostatecznie, jeżeli już zabierałam się do tworzenia czegoś większego, to wszystkie elementy powinny być najwyższej jakości. Problem polegał na tym, że w grze giełdy nie wynaleziono, odkrywców wciąż brakowało, a nawet nie miałam jak zlecić komukolwiek zebranie dla mnie kilku, naprawdę bezproblemowych komponentów. Dlatego samotnie wyruszyłam przed siebie, pakując do plecaka najpotrzebniejsze rzeczy. Nie czułam się w obowiązku informować "góry", że gdziekolwiek czmycham - ostatecznie nadal panowała w olna samowolka, choć działania tego rodzaju nie miały prawda skończyć się dobrze. Anę zostawiłam pod opieką błogosławionego Anonima, który zakochał się w niej z wzajemnością, jeżeli można ująć to w ten sposób. Jak sam twierdził "Biegając z nią nigdy się nie wywracam!", choć wątpiłam w istnienie praw tego rodzaju. Tym bardziej, że znalazłam tutejsze odpowiedniki słodyczy w jej ekwipunku, paskudny rozpieszczac...

Od Luki CD Mercenarego

Przyjrzałam się chłopakowi. Nienaganna postawa, wyprostowane plecy, uśmiech jak u drapieżnika, a przy tym mimo wszystko jakaś chłopięca nutka nastoletniego buntu, wciąż czająca się w roziskrzonych, niebieskich oczach.  – Dzień dobry. Nic z tych rzeczy, chciałem się upewnić co ma pani do zaoferowania. – Chyba wszystkie aparaty świata, programy do robienia ss i tak dalej, nie uchwyciłyby prawdziwej istoty mojej miny, która aktualnie musiała zdobić moją twarz. Panie, stolarka, naprawianie lub tworzenie, czego pan chcesz więcej? Westchnęłam, wznosząc w duchu oczy w teorii ku niebu, w praktyce ku wirtualnemu sufitowi. Za jakiego grzechy...?  – A czego spodziewa się... – Tutaj się zacięłam delikatnie, ale zaraz wypaliłam, stwierdzając, że co mi szkodzi. – Pan u rzemieślnika? – Dobra, Kim, tylko na tyle cię stać? Żeby cię w grze umieścić to jedno, ale żeby język stępić? Mój rozmówca uśmiechnął się połowiczniee, krzyżując ręce. Uniosłam brwi, rozkładając pytająco dłonie. Konkrety, k...

Od Mercenarego CD Luki

Przebywanie w tej grze dla jednych było katorgą dla innych przyjemnością. Nie wiem po co narzekać, świetne wyrwanie się od nudnej codzienności raz na zawsze. Nigdy nie kręcił mnie realistyczny świat. Fantastyka była czymś czego pożądałem od niepamiętnych czasów, tak więc gdy większość zalewała się żalem ja chodziłem uśmiechnięty. Społeczność była dość młoda, choć najgorsze były panoszące się pod nogami dzieciaki. Byłem w szoku, że ktokolwiek w jakiś sposób im pomoże. Ba, byłem przekonany, iż staną się one łatwym celem. Bo dalej nurtuję mnie pytanie... Czy za zabijanie graczy otrzymuję się expa? Tak, raczej zdecydowanie tak. To inaczej nie miałoby sensu. Gildia zawierała ciekawe towarzystwo. Znaczna część porozumiewała się przy pomocą angielskiego, ale dało się tu usłyszeć mieszanki innych gwar. No nic, trzeba się trochę rozejrzeć i poznać jakiś ludzi. Na obszar startowy oznaczyłem sobie niewielki punkt rzemieślniczy. Wślizgnąłem się do środka. Za drewnianą ladą stała wysoka, całkiem ur...

Od Luki Do kogoś ,,Game Start'' 1

To była naprawdę dziwna gromadka, zarządzana przez smarkaterię wszelkiej maści oraz rasy, a tego rodzaju mieszanki wybuchowe rzadko kończyły się dobrze. Doskonale pamiętam moment, gdy ten jeden jedyny raz pomodliłam się, żeby ktoś miał w sobie coś więcej niż dobre gadane. Chcąc, nie chcąc - pewnie niedługo przyjdzie mi to życzenie zweryfikować.  Na razie współpraca układała się pomyślnie, choć wyraźnie odczuwano różnicę wieku oraz bombę wybuchową w postaci miksu kilku kultur. Polacy, Amerykanie, Hiszpanie, Francuzi, nawet Ruscy się znaleźli i te upierdliwe Koreańce, jak zwykle skore wyłącznie do gdakania między sobą. Gdybyśmy znaleźli się w zwykłym MMO pewnie machnęłabym na to ręką i dała się Młodej bawić, nieco odpuszczając, ale aktualnie przeszłam w tryb pilnej obserwacji. I niektóre rzeczy były bardziej niż niepokojące. Większość osób porozumiewała się po angielsku, względnie znając podstawowe wyrażenia, ewentualnie kończąc się na ogarnianiu "Kali jeść, Kali pić" w wers...

Powitajmy nowego gracza! -Luka

Obraz
,,Nie mów dużo, ale powiedz wiele.'' Pełny Formularz