-Zrozumiałaś o co chodzi? W razie czego prowadzę warsztat w osadzie, pytaj o Lukę, na pewno ci podpowiedzą, gdzie mieszkam- zakończyła nieznajoma, lub właściwie już jako taka znajoma. -Dobrze, bardzo dziękuję- odpowiedziałam. Swoją drogą, jej błyskawiczny "kurs" nieco otworzył mi oczy na to, co zrobić w niebezpiecznej sytuacji. Miałam poczucie, że dałabym radę poradzić sobie chociaż z tym najsłabszym potworem w grze. Zawsze jakiś jest. Prawdę mówiąc, moja znajomość "Netting End" ograniczała się do przeczytania opisu z tyłu pudełka. Ten natomiast, przede wszystkim, a właściwie jedynie, obiecywał nieziemską zabawę. W każdym razie, czymkolwiek nie byłby tutejszy najprostszy przeciwnik, wierzyłam, że jakoś sobie z nim poradzę. Lub przynajmniej, że nie będzie to wyglądało tak, jak podczas mojej ostatniej i jedynej próby gry w Minecrafta, kiedy to widząc samotnego, nędznego truposza, zaczęłam w panice uciekać i wskoczyłam do sporej wielkości wyrwy w ziemi. -Ale nie za...