Posty

Wyświetlam posty z etykietą Tsume

Od Another cd Tsume

- Ty tam — odezwał się jakiś facet za mną. -Szukasz czegoś konkretnego czy podziwiasz widoki? Akurat nie miałam ochoty na żadne rozmowy, w zasadzie to chyba nigdy nie mam. Jednak tym razem mam wyjątkowo dobry powód, żeby unikać rozmów a tym bardziej wścibskich graczy, którzy wepchną swój nos we wszystko, co wyda im się ciekawe, a na twoje nieszczęście zgarną sobie ekipę niczym „Malanowscy i partnerzy”, żeby tylko, się dowiedzieć co robisz w poniedziałek, o 16.38, z kim i po co. - Gdybyś się dowiedział, musiałabym Cię zabić — wyciągnęłam coś, co zastępowało łopatę, i wiecie co? Świetnie się sprawdza. - Ale ja pytam na poważnie — spojrzał na mój sprzęt i się odsunął dwa kroki do tyłu. Przewróciłam oczami. - Chodź, pokażę Ci coś — poszłam w dobrze znaną sobie stronę, a chłopak po chwili wahania zaczął iść za mną. O dziwo nie wyskoczyło nam nic zza krzaków bądź jakiegoś drzewa, żeby nas zeżreć, zaatakować....albo zabrać moje ciastka. Już jakiś Niemiec chciał mi je podwędzić. Gdyby in...

Od Tsume do ktosia

Wręczyłbym Nobla każdemu, kto stworzyłby lek na nudę. Mówię tu całkowicie serio - rzecz jasna, jak uśmiechnąłem się zaraz do własnych, ponurych myśli, wiele osób na takie stwierdzenie zaleciłoby mi niezwłoczne znalezienie hobby. O, albo coś w stylu tych wszystkich stereotypowych matek-nadgorliwych gospodyń domowych - "Już ja ci znajdę robotę, leniwy bachorze!". Tymczasem mi chodziło po prostu o przegnanie tego irytującego stanu czymś prostym, jak połknięcie tabletki, nie kilkugodzinne bieganie w kółko. Samochodów tu nie było, żebym mógł w nich pogrzebać, od kuchni zaś trzymałem się z daleka - wolałem gotować dla siebie i rodziny, nie dla bandy rozwrzeszczanych graczy. Jak mógłby taki lek działać? Sam nie wiem, mówiąc szczerze. Żadne usypianie, to na pewno - niezależnie od tego, jak nudną miałem pracę, drzemki były surowo karane, chociażby żartami innych strażników, lubowali się szczególnie we wrzucaniu delikwenta do jakichś piwnic, lochów czy innych cudów. Dlatego miło byłob...

Od Tsume Cd. Mademoiselle

Francuski nigdy nie był moją mocną stroną, w szkole jednak, prócz obowiązkowego angielskiego, jako drugi język, był tylko właśnie ów nieszczęsny język żabojadów. Nigdy jednak nie osiągałem w nim ani spektakularnych wyników, ani nie mogłem zrozumieć, jak właściwie należy wymawiać wszystkie te, niewinne przecież na piśmie słówka, które w mowie okazywały się być istnymi bestiami chcącymi połamać język niedoświadczonemu uczniakowi. Słysząc jednak doskonałą wymowę dziewczyny, stwierdziłem, że w realnym świecie mogła mieć sporo do czynienia z Francuzami - kto wie, może była nawet jedną z nich. Kilka lat temu, Lily wyjechała do Paryża w czasie wakacji na tydzień, korzystając z pieniędzy, jakie udało jej się zebrać dzięki dorywczym pracom. O samym mieście siostra wyrażała się z istnym zachwytem, co stanowiło dla mnie spore zaskoczenie, biorąc pod uwagę jej cięty język i ciężkie do zadowolenia oko perfekcjonistki kochającej piękno. Shin też chciał się z nią wybrać, ale wszystkie pieniądze, jaki...

Od Mademoiselle Cd. Tsume

Obraz
Jak zwykle nie potrafiłam zapanować nad swoimi emocjami i nim zdążyłam cokolwiek z siebie wydusić łzy samoistnie popłynęły mi po policzkach. - Nic ci nie jest? – słowa chłopaka ściągnęły mnie na ziemie. Cała roztrzęsiona spojrzałam na mojego wybawcę i szybkim ruchem dłoni przetarłam policzek. - Naprawdę do niczego się nie nadaję, trafiłam do tego okropnego miejsca przez przypadek. Cały mój pobyt w grze jest jednym, wielkim przypadkiem. Dzisiejszy dzień udowodnił mi, że nie potrafiłabym skrzywdzić nawet muchy. – mruknęłam, schylając się po łuk i kołczan. - Nie dramatyzuj! Widzę przecież, że masz łuk. Jestem pewny, że nie nosisz go tylko i wyłącznie dla ozdoby. - Łuk jest całkowicie bezużyteczny w moich dłoniach, równie dobrze mogłabym go wyrzucić, gdyby nie sentyment. - Widocznie znalazłaś się w niewłaściwe miejscu, o niewłaściwej porze i tyle. Nie każdy stworzony jest do walki, w szczególności twoja płeć. – rzucił, odwracając się i ruszając w stronę stolików. W ostatniej chwili...

Od Tsume Cd. Isil

Wchodząc do nieco ponurego, acz w gruncie rzeczy przytulnego wnętrza gospody, stwierdziłem, że to mógł być jednak zły pomysł, aby tu wchodzić - gości było jednak znacznie więcej, niż na to wyglądało, kiedy zaglądałem, będąc jeszcze na stopniach przed gmachem. Tęsknie spojrzałem za siebie, okazało się jednak, że za mną powstała już imponujących rozmiarów kolejka, do której co chwila dochodzili kolejni głodni gracze, z ciekawością wyglądając sponad ramion innych, by ocenić, jak długo przyjdzie im czekać. Spora jednak część zaraz cmokała z wyraźną irytacją wargami, po czym odchodziła w swoją stronę, po drodze z nadzieją przelatując wzrokiem po szyldach - w tych godzinach jednak sporo gospód przeżywało najwidoczniej istne oblężenie, więc wlekli się dalej, aż znikali z mojego wąskiego punktu widzenia - czy coś znaleźli, nie wiedziałem. Stwierdziłem jednak, że opuszczanie kolejki, która akurat po moim wejściu urosła do tak ogromnych rozmiarów, nie jest zbyt ciekawym pomysłem, bo, po pierwsze...

Od Tsume CD Wuwei

Przyznaję się bez bicia, że miałem coraz większą ochotę, by skorzystać z nadarzającej się okazji i najzwyczajniej w świecie oddalić się, by nie musieć kontynuować znajomości z ową panną. Biorąc pod uwagę to, z jaką pewnością wypowiadała swoje zdanie, z całą pewnością poradzi sobie w walce, przy okazji wpadnie jej trochę expa i yangów, idealny plan. Nie no, czasem zdarza mi się być trochę mniej okropny. Dlatego cierpliwie czekałem z tyłu na zakończenie walki, by w razie czego pomóc Wuwei - nie zapałałem do niej gorącą, szczerą sympatią, ale w żadnej mierze nie dawało mi to podstaw do zostawienia jej na pastwę potworów. Nawet jeśli da radę, lepiej się upewnić i odejść z całkowicie czystym sumieniem, tym bardziej, że wyglądała raczej na wymęczoną... nie wiedziałam tylko, czym konkretnie. Cierpliwie obserwowałem aż do momentu, kiedy dziewczyna bezwładnie osunęła się na ziemię. Skoczyłem w jej stronę i przerzuciłem sobie przez ramię - ważyła zaskakująco mało - po czym odskoczyłem nieco dal...

Od Wuwei CD Tsume

Miałam lekko dosyć tegoż jegomościa.  - To jak sama chcesz pomagać, to po co ja mam Ci pomagać? – zapytał się mnie, chowając przy tym z powrotem miecz do pochwy – Jakaś bezsensowna pętla. – dodał.  Już miałam mu odpowiedzieć, że sam jest bezsensownym idiotą, ale ugryzłam się w język. Powtarzano mi, abym była milsza dla innych. Szczególnie dla tych, którzy… są idiotami? Westchnęłam głośno.  - Mów sobie co chcesz, ja chcę przeżyć – warknęłam do niego – A do tego potrzebne są wysokie statystyki. – dodałam.  A co, że niby to nie było prawdą? No niestety, ale… było. Bez statystyk w miarę wysokich nigdzie człowiek w tej głupiej grze nie zajdzie. A jak zajdzie, to niebyt daleko, albo w ogóle zostanie zabity i tyle po nim było…  - Przecież czołowi gracze walczą na froncie, a szczerze wątpię, by taki Pomidorek, jak Ty, mógł pomóc. - Bo Ty się na wiele przydasz – odcięłam się, patrząc na niego spod byka.  Cóż on sobie takiego głupek myślał?!  - I dlatego...

Od Isil CD Tsume

Chłopak odszedł. Wciąż w dobrym humorze, postanowiłam pójść na arenę i pooglądać kilka dzisiejszych walk. Myśl o tym wszystkim co trzeba zrobić w domu, była taka... Ech, może dzisiaj pójdę spać w gospodzie. Problem kolacji również będzie z głowy... Potrząsnęłam głową z niedowierzaniem. Ja to potrafię być leniwa... Trzeba natychmiast wracać do domu, wziąć się do roboty, a kolacją nie kłopotać  się wcale. Ale z drugiej strony... Obejrzenie kilku pojedynków mi w niczym nie przeszkodzi, wręcz przeciwnie: może się czegoś nauczę? Szybkim krokiem weszłam do dużego budynku, aby nie zmienić zdania. Szybko przejrzałam tablicę dzisiejszych walk/ćwiczeń i usiadłam w kącie, na moim ulubionym miejscu. Ksaven dzisiaj nie walczył, ani żaden inny wojownik, którego znałam. Cóż, trudno. Pierwszy pojedynek rozgrywali chłopak i dziewczyna, oboje z pierwszym levelem. Przez chwilę walczyli, po czym dziewczyna upadła na ziemię. Nawet ja dostrzegałam te wszystkie błędy, które popełniali. Zła postawa, źle ...

Od Tsume CD Isil

Porządnie zirytowany, patrzyłem na dziewczynę, która z widoczną uciechą właśnie mnie poinformowała, że na darmo straciłem całą masę energii, leząc taki kawał drogi tylko p oto, by odbyć pogawędkę z gościem, podczas gdy równie dobrze mogłem rozmówić się z nią. Tym bardziej, że, jak się okazało, musiałem przejść kolejny spory odcinek drogi, by dotrzeć do mieszkania, a jeszcze wcześniej znaleźć - o zgrozo - jakąś robotę. Żyć, nie umierać, korci, by rzec. - Idź lepiej zobaczyć to swoje mieszkanie i pozwiedzaj trochę, a potem znajdź sobie jakieś zajęcie. Zapewniamy darmowe jedzenie i dach nad głową, ale nie tolerujemy darmozjadów - poleciła jasnowłosa, zaraz poważniejąc. Westchnąłem ciężko, chowając dłonie w kieszenie. I po kiego grzyba ja się tu w ogóle logowałem? - Co tu można robić? - burknąłem, utkwiwszy ciężki wzrok w chodniki, jakbym chciał go przewiercić na wylot. Gdzieś poza tym światem jest Mariś, dziadzio, wujek, wszyscy... co, jeśli będą się zamartwiać? Co ja gadam, znając ich,...

Od Isil CD Tsume

Chłopak nazywał się Tsume. Dobrze wiedzieć. -Daleko jeszcze do tego gościa? -spytał natychmiast. Miałam wielką ochotę odpowiedzieć, że to dopiero pół drogi, ale staliśmy już praktycznie pod domem Yu. -To tu -wskazałam dom chłopaka. -Powiedz, że jesteś nowy i ktoś Ci powiedział, żebyś do niego przyszedł, to Ci wszystko wytłumaczy. Mruknął coś pod nosem i wszedł do środka. Po kilkudziesięciu minutach wyszedł na zewnątrz. -Wytłumaczył Ci wszystko i przydzielił mieszkanie? -spytałam. -Ta -rzucił oschle. -Po jakiego grzyba tu czekałaś? -Żeby się dowiedzieć, czy Yu raz zrobi coś pożytecznego, czy sama będę się musiała Tobą zająć -prychnęłam. -Ty? -nie zrozumiał. -Jestem drugim Leading Light'em -uśmiechnęłam się szeroko. Tak jak się spodziewałam, chłopak się na mnie wydarł: -I naprawdę kazałaś mi leść do niego przez całe miasto, skoro sama mogłaś to zrobić!? -Tak -dusiłam się prawie ze śmiechu. Po chwili jednak spoważniałam: -Idź lepiej zobaczyć to swoje mieszkanie i pozwied...

Od Tsume CD Serenity

Głośny aplauz tłumu wyrwał mnie z przyjemnej drzemki - rozleniwiony przyjemnym, porannym słońcem, przymknąłem oczy, oparty o rozgrzany murek, i tak właśnie zasnąłem. Dlatego teraz z kwaśną miną zmierzyłem wzrokiem zbiegowisko, usiłując dowiedzieć się, co takiego emocjonującego miało miejsce, że wywołało tak żywą reakcję zebranych. Odbiłem się prawą nogą od szarych, chropowatych cegieł i podszedłem nieco bliżej - no tak, pojedynki. Ktoś zapewne dał porządne wciry swojemu przeciwnikowi, a tego rodzaju widowisko musiało przypaść do gustu żądnym bijatyk strażnikom i wojownikom. Wyciągnąłem nieco szyję, by spojrzeć sponad głów graczy na pojedynkujących się. Zdziwiłem się dość mocno, gdy najpierw mój wzrok padł na leżący avatar przedstawiający Rolpha - pokonany był jedną z silniejszych osób, jakie kojarzyłem, tym bardziej, że sam nie wydawał się jakiś specjalnie zły czy zdumiony. Przeciwnie, na jego twarzy dostrzegłem słaby, nieco krzywy uśmiech, jakby z góry już znał wynik walki. Przeżyłem...

Od Serenity CD Tsume

Każde ugrupowanie graczy w swojej specjalizacji miało na różne sposoby określone, jak mają być ogłaszane wiadomości tak, aby każdy mógł się na czas dowiedzieć albo prędzej czy później. Taki przynajmniej był zarys już na samym początku gry i zostaliśmy wszyscy utwierdzeni w tym pomyśle po tym całym zamieszaniu w związku z brakiem możliwości wylogowania się z gry. Tak przynajmniej każdy być w miarę swoich możliwości na czasie z najnowszymi informacjami. W naszym przypadku, czyli wojowników, mieliśmy na tą specjalną okazję ogromny słup i tablice, gdzie na obu były starannie wyłożone grupy ogłoszeń. Właśnie z tablicy dowiedzieliśmy się dobre parę dni wcześniej z tego całego połączonego treningu strażników i graczy polegający w dużej mierze, jak nie głównie, na walce. Umówionego dnia pojawiłam się przed naszą areną. Było stosunkowo jeszcze wcześnie więc nie zdziwiłam się, że byłam jedna z pierwszych osób. Na całe szczęście, już wkrótce zaczęli się schodzić coraz to następne osoby, w tym ci ...

Od Tsume CD Mademoiselle

Udałem się do gospody szmat drogi zarówno od mojego mieszkania, jak i miejsca pracy, gdzie zazwyczaj musiałem spędzać całe dnie na nudnym wpatrywaniu się w jakże fascynujące, brukowane uliczki i ogółem takim lenistwem - o przepraszam, to ma swoją nazwę: pełnienie warty, co podobno ma być funkcją niesamowicie odpowiedzialną i satysfakcjonującą, ja kojarzyłem ją raczej z wszechobecną nudą. Równocześnie jednak, byłem zadowolony, że trafiła mi się taka profesja, a nie, dajmy na to, fucha takiego wojownika. Zdecydowanie za dużo z tym było zachodu, tym bardziej, że zdecydowana większość przedstawicieli owej funkcji, jakich miałem okazję mniej więcej poznać, była zastraszająco wręcz energiczna, wyszczekana i żywiołowa. Nie wyobrażam sobie przebywania na co dzień w tak głośnym, męczącym towarzystwie. Samo wysłuchiwanie ich gadania mogłoby zmęczyć dużo bardziej, niż sama praca. Ciężko więc nie zgadnąć, że wybierając taką a nie inną gospodę, w której miałem nadzieję zjeść też porządny obiad, żyw...

Od Tsume CD Serenity

Potarłem dłonią oczy, by nieco się ocucić i skupiłem wzrok na dziewczynie, która właśnie opuszczała lokal - Stonka, jak skojarzyłem, patrząc na ogromny miecz przytwierdzony do jej pleców. Broń regularnie podskakiwała w rytm kroków właścicielki, aż w końcu obie zniknęły za drzwiami gospody. - W tej chwili to najsilniejsza postać wojownika - powiedział jakiś gość, kręcąc głową z nieco zażenowaną miną. - Czyli ten miecz nie jest dla ozdoby - mruknąłem bardziej do siebie, niż wszystkich tych, którzy trzymali się na nogach. - Och, nie ma mowy! - żachnął się jednak na moje słowa chłopak, wyraźnie zdziwiony. - Coś ty, nie słyszałeś o Serenity?! - Nie za bardzo śledzę te wszystkie nowinki - burknąłem, podnosząc się z miejsca. Kilkoma ruchami otworzyłem okno opcji i zapłaciłem za posiłek, po czym również opuściłem budynek, by nie okazało się jakimś cudem, że Slipper opuści wcześniej wychodek i będzie szukał eskorty w drodze do mieszkania, które znajdowało się dokładnie w przeciwną stronę, n...

Od Mademoiselle

Obraz
Wzięłam w dłoń niepozornie wyglądający łuk i niepewnie chwyciłam za cięciwę, po czym napięłam go dociągając do brody. Miałam ogromne obawy, że bazując tylko i wyłącznie na kilku podstawowych informacjach przeczytanych w internecie i lekcjach udzielanych przez ojca w czasach dzieciństwa łuk nie będzie wystarczająco dobry, aby obronić się przed czyhającym dookoła niebezpieczeństwem. Pamiętając słowa rodziciela wyprostowałam się i stanęłam na równiejszym gruncie, nie zastanawiając się zbyt długo samowolnie uwolniłam strzałę. Ku moim obawom poświdrowała w powietrze, zamiast w drzewo naprzeciwko mnie. Wydałam z siebie głośny jęk i sięgnęłam po kolejną strzałę. Im więcej razy próbowałam, tym bardziej zaczynałam wątpić w stwierdzenie ‘’ Do trzech razy sztuka’’ (w moim przypadku bardziej pasowałoby do trzystu razy sztuka). Zrezygnowana zarzuciłam cały sprzęt na plecy i ruszyłam w stronę miasta co rusz rozglądając się dookoła. ~*~ Po kilkunastu minutach drogi już z daleka ujrzałam święcący ...

Od Serenity CD Tsume

Ledwo pierwszą małą część z tych wszystkich spitych albo podpitych strażników barman osobiście wywalił na zbity pysk za drzwi lokalu, tak zaraz wrócił i podziękował, chyba ostatniemu z tej grupy przybyłych graczy, za pomoc. Dopiero wtedy mężczyzna poznał jego login, który obstawiałam. Jak widać, intuicja mnie nie zawiodła przy rozpoznaniu tej konkretnej postaci. O dziwo, po chwili zwrócił się do mnie. - Przepraszam strasznie panienkę za całe to zajście, takie coś naprawdę nie zdarza się za często. Odgarnęłam kosmyk włosów za ucho wzdychając przy tym, zaraz na niego spojrzałam. Zanim jednak dane było mi cokolwiek powiedzieć, znany mi z areny wojownik Cross odezwał się. -Panie, co poradzić? To są zwierzęta, nie ludzie. -Kochasiu, nie obrażaj dobrego imienia zwierząt- zachichotała kobiecina Gloria. Zaraz jednak spoważniała.- Tylko nie zamierzam takiego zachowania tolerować przy obecnych tutaj damach. Mam rację moja droga?- To powiedziawszy spojrzała ponownie na mnie. Moja jedyna r...

Od Tsume CD Serenity

Odetchnąłem z ulgą, kiedy te całe zawody się skończyły, a tym samym, moja rola sędziego. Co prawda, za wiele robić nie musiałem, ale mierzwiło mnie na samą myśl o tym, że mogliby tu spędzić jeszcze więcej czasu. Przetarłem dłonią kark - jutrzejsza wizja pełnienia warty ze skacowanymi wartownikami raczej nie należała do przyjemnych. A może w grze nie doświadcza się tego efektu? Na dobrą sprawę, nigdy o tym nie czytałem. Cóż, zobaczy się. Tymczasem spojrzałem na Kapcia, który, kiwając się, zamroczony i podpity już porządnie ledwo się trzymał na krześle. Obstawiałem, że gdyby jego ostatni konkurent wypiłby następną kolejkę, odpadliby obaj równocześnie. - A, ok. Singer wygrywa tę potyczkę - mruknąłem, by sprawiedliwości stało się zadość i nie kopnęła mnie kiedyś w tylną część ciała ani nic. - Po ilu kolejkach? - zainteresował się strażnik, któremu wygrana najwyraźniej przywróciła odrobinę trzeźwości umysłu. Patrząc po jego stanie, nawet gdybym wiedział, jutro i tak nic nie będzie pamięt...

Od Serenity CD Tsume

W gospodzie można było mieć styczność z wieloma różnymi z charakteru osobami ale najwięcej, tych z natury wesołków albo z pomocą trunków, dało się spotkać wieczorami. Gdyby pojęcie dni tygodnia tu funkcjonowało, a tak nie było, to na pewno zawsze byliby na weekend. Tak jak i w tym przypadku, grupa znacznie wcześniej wspomnianych strażników masowo przycumowali do baru. Wolno pijąc grzańca byłam skazana, jak i reszta zebranych graczy, na tamtych oraz ich głośnych zabaw czy rozmów, kij wie co to było. -To będzie ciężka wizyta- westchnęłam odstawiając w połowie opróżniony kufel. Właśnie wtedy zauważyłam jak jeden ze świeżo przybyłych, ten najcichszy patrzył w moją stronę. Gdy złapaliśmy kontakt wzrokowy posłał mi krzywy uśmiech na co ja odruchowo lekko zmarszczyłam brwi. Zaraz jednak został zaciągnięty do rozmowy przez swoich kompanów, przez co wrócił do nich spojrzeniem. -Ale ten szatynek jest sexy...-usłyszałam ciche wzdychanie za sobą. -Noo, brałabym- drugi głos wyrażał poparcie. Kąt...