Od Isil cd TaeMinnie
- Tae? - bąknęłam niepewna, gdy chłopak do mnie podszedł. - Coś ty ze sobą zrobił? Miałam wrażenie, że nawet Ace się skrzywiła, na ten smród. Chłopak posłał mi wymęczone spojrzenie. - Nawet nie pytaj - westchnął lekko zirytowany. - Masz może jakiś pomysł jak dostać się do domu, nie zwracając na siebie uwagi? - Nie jest tak źle - powiedziałam, próbując go pocieszyć, ale Tae tylko się skrzywił. Postanowiliśmy, że razem pójdziemy do Gildii. Ja i tak miałam już wracać, a Tae będzie miał mniejszą szansę na to, że ktoś go zaczepi. - Raz kozie śmierć - westchnął, gdy przed nami wyłonił się mur otaczający osadę przetrwałych. Strażnicy spojrzeli na nas ciężko, ale nic nie powiedzieli. Poszliśmy głównym placem. Zdawałam sobie sprawę, że inni gracze nas omijają. Biedny Tae, to musi być dołujące. Zerknęłam na chłopaka, ale on cały czas szedł pewny siebie. W końcu udało nam się dotrzeć do mało zaludnionych obszarów Miasta Początku. - Mam jeszcze coś do zrobienia wracam do siebie - uśmiechnęła...