Od Tsume CD Isil
Porządnie zirytowany, patrzyłem na dziewczynę, która z widoczną uciechą właśnie mnie poinformowała, że na darmo straciłem całą masę energii, leząc taki kawał drogi tylko p oto, by odbyć pogawędkę z gościem, podczas gdy równie dobrze mogłem rozmówić się z nią. Tym bardziej, że, jak się okazało, musiałem przejść kolejny spory odcinek drogi, by dotrzeć do mieszkania, a jeszcze wcześniej znaleźć - o zgrozo - jakąś robotę. Żyć, nie umierać, korci, by rzec. - Idź lepiej zobaczyć to swoje mieszkanie i pozwiedzaj trochę, a potem znajdź sobie jakieś zajęcie. Zapewniamy darmowe jedzenie i dach nad głową, ale nie tolerujemy darmozjadów - poleciła jasnowłosa, zaraz poważniejąc. Westchnąłem ciężko, chowając dłonie w kieszenie. I po kiego grzyba ja się tu w ogóle logowałem? - Co tu można robić? - burknąłem, utkwiwszy ciężki wzrok w chodniki, jakbym chciał go przewiercić na wylot. Gdzieś poza tym światem jest Mariś, dziadzio, wujek, wszyscy... co, jeśli będą się zamartwiać? Co ja gadam, znając ich,...