Od Mademoiselle
Wzięłam w dłoń niepozornie wyglądający łuk i niepewnie chwyciłam za cięciwę, po czym napięłam go dociągając do brody. Miałam ogromne obawy, że bazując tylko i wyłącznie na kilku podstawowych informacjach przeczytanych w internecie i lekcjach udzielanych przez ojca w czasach dzieciństwa łuk nie będzie wystarczająco dobry, aby obronić się przed czyhającym dookoła niebezpieczeństwem. Pamiętając słowa rodziciela wyprostowałam się i stanęłam na równiejszym gruncie, nie zastanawiając się zbyt długo samowolnie uwolniłam strzałę. Ku moim obawom poświdrowała w powietrze, zamiast w drzewo naprzeciwko mnie. Wydałam z siebie głośny jęk i sięgnęłam po kolejną strzałę. Im więcej razy próbowałam, tym bardziej zaczynałam wątpić w stwierdzenie ‘’ Do trzech razy sztuka’’ (w moim przypadku bardziej pasowałoby do trzystu razy sztuka). Zrezygnowana zarzuciłam cały sprzęt na plecy i ruszyłam w stronę miasta co rusz rozglądając się dookoła. ~*~ Po kilkunastu minutach drogi już z daleka ujrzałam święcący ...