„Powiedzmy po prostu, że próbowałem dotrzeć do granic rzeczywistości. Byłem ciekaw, chciałem zobaczyć, co się stanie. To było to i nic więcej: po prostu ciekawość.''
~ Jim Morrison
Login: Glee | Wiek: 18 lat | Płeć: mężczyzna | Funkcja: Alchemik|Element: Woda|Level: 1 | Dziewczyna: brak
Z dniem dzisiejszym Colerlita i Isil są razem! Życzymy szczęścia na nowej, wspólnej drodze życia! <3 Tak, taki tam słaby prima aprilis XD Bo czemu by nie. :p
Minęło kilka dni. Codziennie przychodziłam do strażnicy przy bramie i pod przykrywką ,,kontroli'' sprawdzałam czy Yukio przypadkiem nie wrócił. Niestety nie było po nim ani śladu. Niech on wreszcie wróci... Nie żebym się o niego martwiła, po prostu ledwo sobie dawałam radę z tym wszystkim... No dobra, troszeczkę się martwiłam. Ale niech on wreszcie wróci, no proszę... Ech. Siedziałam właśnie w oberży nad obiadem. Lubiłam tu jeść, miałam pewność, że będzie smaczne jedzenie. Gdy sama próbowałam gotować co drugą rzecz przypalałam... Kiedy skończyłam jedzenie, postanowiłam zapolować. Wszystkie ważne rzeczy zrobiłam, nie powinno być problemu. Zresztą, nie zniknę na długo... *** Przemierzałam las z łukiem w jednej, a strzałą w drugiej ręce. Przed chwilą wyszłam z punktu zero, więc musiałam być ostrożna. Nie zamierzałam się wpakować pod stado Pożogarów... Po chwilo marszu dostrzegłam między drzewami połysk metalu. Ukucnęłam w krzakach, skradając się bliżej. Mechpard. Ma zwykle ...
Minęło trochę czasu, odkąd Isil sprowadziła mnie z powrotem na łono cywilizacji i chociaż wciąż mieszkałam w swoim starym domku, mocno oddalonym od Miasta Początku, większość dnia spędzałam jednak wśród ludzi. Nie wykonywałam jeszcze pracy jako takiej – obydwie zgodziłyśmy się, że lepiej będzie trochę poczekać – dlatego często zdarzało się, że zostawałam na ulicy praktycznie sama. Mówiąc szczerze, bardzo mi to odpowiadało. Oczywiście, przez ponad rok odosobnienia czułam się samotna, ale również naprawdę odzwyczaiłam się od jakiegokolwiek towarzystwa. Na ten moment praktycznie nie byłam w stanie przebywać w co bardziej zatłoczonych miejscach, a nawet pojedyncze osoby stawały się czasami zbyt wielkim wyzwaniem. No, może poza Isil – z jakiegoś powodu w jej cichym towarzystwie nie czułam potrzeby ucieczki. Samo Miasto Początku od pierwszego dnia wydawało mi się ogromne i jak do tamtej chwili nic w tej materii się nie zmieniło. Oprócz tego cechą, której na pewno nie mogłam mu odmówić, była...
Komentarze
Prześlij komentarz